Obudziłam się rano ubrana w wczorajsze rzeczy. Wzięłam zwykłe czarne rurki,białą bluzkę,bieliznę i poszłam do łazienki wziąć prysznic. Znowu pod prysznicem zaczęłam płakać. Tęsknie za nim,pewnie wam wydaję się to dziwne nie widziałaś go tyle lat a nawet pod prysznicem płaczesz. Ale taka jestem. On był dla mnie najważniejszy,na równi z mamą,tatą. Jedyny prawdziwy przyjaciel,którego nie obchodziło jak wiele moi rodzice zarabiają. Jedyny prawdziwy. Szczery,inteligenty,zabawny... dość kurwa Anne przestań o nim myśleć.Nie zapomnisz o nim i myślenie teraz o czymś innym nic nie da-odezwał się ten popieprzony głos w mojej głowie.
Kobieto musisz zmienić swoje życie i to jak najszybciej. Wyszłam z pod prysznica wytarłam ciało a włosy wysuszyłam hotelową suszarką. Ubrałam się a włosy spięłam w koka. Wyszłam z łazienki z planem na dzisiejszy dzień. Założyłam czarne trampki i poszłam na miasto zjeść śniadanie i pozwiedzać. Dość szybko doszłam do jakiejś małej restauracji i zamówiłam tosty. Po zjedzonym posiłku poszłam pozwiedzać. Ruszyłam w stronę Big Bena gdy wpadła na mnie zapłakana dziewczyna. Chwyciłam ją za nadgarstki,żeby nie upadła.
-przepraszam-wyłkała
-nic się nie stało,mogłam uważać.Coś się stało?
-dużo do opowiadania
-nie mam planów na dziś więc chodź- pociągnęłam nowo poznaną dziewczynę do kawiarenki obok.
-Anne
-Roxy
____________________
Specjalnie skróciłam 4 rozdział pojawi się wtedy gdy będzie JEDEN komentarz:)))))
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz